[PIŁKA NOŻNA] Olimpia Grudziądz – Hutnik Kraków 2:2 w Betclic 2. lidze – emocje do samego końca na Stadionie Miejskim im. Bronisława Malinowskiego

[PIŁKA NOŻNA] Olimpia Grudziądz – Hutnik Kraków 2:2 w Betclic 2. lidze – emocje do samego końca na Stadionie Miejskim im. Bronisława Malinowskiego

W niedzielne popołudnie w Grudziądzu kibice dostali mecz, który miał wszystko poza spokojnym finiszem. Olimpia Grudziądz zremisowała z Hutnikiem Kraków 2:2, choć do przerwy prowadziła 2:1 i przez długi czas była na dobrej drodze do kolejnego bardzo cennego zwycięstwa. Ostatecznie gospodarze wypuścili wygraną w doliczonym czasie gry, a kwestia bezpośredniego awansu została odłożona do ostatniej kolejki.

Olimpia przystępowała do tego spotkania z 3. miejsca i dorobkiem 61 punktów, więc stawka była oczywista. Zespół z Grudziądza grał u siebie, przy własnej publiczności, i mógł zrobić kolejny duży krok w stronę celu. Hutnik przyjechał z 9. pozycji, ale od początku pokazał, że nie zamierza być tylko tłem dla gospodarzy.

Szybki zimny prysznic, potem odpowiedź Olimpii

Mecz zaczął się dla Olimpii najgorzej jak mógł. Już w 3. minucie Hutnik objął prowadzenie po trafieniu K. Prusińskiego i na Stadionie Miejskim im. Bronisława Malinowskiego zrobiło się naprawdę nerwowo. Grudziądzanie nie spuścili jednak głów. Z czasem coraz śmielej przesuwali grę pod pole karne rywala i w końcu dopięli swego.

W 33. minucie wyrównał Kacper Jarzec, a trzy minuty później Olimpia była już na prowadzeniu po golu Dominika Frelka. To był moment, w którym trybuny mogły odetchnąć z ulgą. Gospodarze odwrócili wynik, złapali rytm i do szatni schodzili z prowadzeniem 2:1, które wyglądało na bardzo solidny fundament pod drugą część meczu.

Niewykorzystana szansa i bolesny finał

Po przerwie spotkanie zrobiło się bardziej szarpane. Pojawiły się kartki, rosło napięcie, a obie drużyny wiedziały, że jeden błąd może zmienić wszystko. Olimpia miała nawet świetną okazję, by zamknąć mecz. W 52. minucie T. Kaczmarek nie wykorzystał rzutu karnego i zamiast uspokojenia gospodarze zostali z poczuciem, że to może się jeszcze zemścić.

I niestety dla grudziądzan tak właśnie się stało. Hutnik wytrzymał napór, nie odpuścił w końcówce i w 90. minucie doprowadził do remisu po trafieniu Kacpra Rzepki. To był cios wyjątkowo bolesny, bo Olimpia była o krok od trzech punktów, które miałyby ogromne znaczenie w tabeli. Zamiast tego został podział punktów i duży niedosyt.

Na boisku nie brakowało nerwowości, co widać było także po kolejnych upomnieniach dla zawodników obu stron. W końcówce spotkanie coraz bardziej wymykało się spod kontroli, a gospodarze nie znaleźli już sposobu, by odzyskać prowadzenie. Remis 2:2 smakuje więc w Grudziądzu jak strata, a nie jak zdobycz.

Dla Olimpii to wynik, który znacząco komplikuje sytuację. Po takim przebiegu meczu pozostaje poczucie, że wygrana była naprawdę blisko, a jednak wymknęła się z rąk w ostatniej chwili. Jedno jest pewne – emocje związane z walką o bezpośredni awans będą w Grudziądzu trzymały kibiców do samego końca, bo rozstrzygnięcia zapadną dopiero w ostatniej kolejce.

Olimpia GrudziądzStatystykaHutnik Kraków
2Gole2