Lany poniedziałek może skończyć się mandatem i sprawą w sądzie

Lany poniedziałek może skończyć się mandatem i sprawą w sądzie

Wielkanocny Poniedziałek kojarzy się z tradycją, ale strażnicy przypominają, że chwila bez umiaru szybko zamienia świąteczny zwyczaj w wykroczenie. Oblewanie wodą, rzucanie balonami z balkonów i chuligańskie wybryki mogą skończyć się mandatem, a w poważniejszych przypadkach także sprawą w sądzie.

Drugie Święto Wielkanocy, zwane lanym poniedziałkiem, wciąż ma mocno zakorzenione miejsce w zwyczaju. Problem zaczyna się wtedy, gdy zabawa przestaje mieć cokolwiek wspólnego z tradycją, a staje się nachalnym natarczywym zachowaniem albo wybrykiem zakłócającym porządek. Strażnicy zwracają uwagę, że właśnie taki brak umiaru najczęściej prowadzi do interwencji służb.

Najbardziej ryzykowne są sytuacje, w których ktoś oblewa innych bez ich zgody, wszczyna hałas albo wyrzuca z balkonów wodę w balonach czy butelkach. Tego typu działania mogą zostać zakwalifikowane jako zakłócanie spokoju publicznego, a także jako stworzenie zagrożenia dla przechodniów. W takich przypadkach wchodzą w grę przepisy Kodeksu Wykroczeń.

“Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.”

“Kto bez zachowania należytej ostrożności … wylewa płyny … podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.”

Przy chuligańskim charakterze zachowania albo gdy sprawca jest pod wpływem alkoholu czy środków odurzających, wymierzoną karę może podnieść sam charakter czynu. W takim przypadku grzywna nie może być niższa niż 1000 złotych. Służby porządkowe mogą też nałożyć mandat karny.

Jeśli podczas takiego „żartu” dojdzie do zniszczenia mienia, sprawa może zostać potraktowana jako wykroczenie albo nawet przestępstwo. Gdy trafi do sądu, sprawca może zostać obciążony obowiązkiem zapłaty odszkodowania. Jedna chwila zabawy może więc bardzo szybko zamienić świąteczny zwyczaj w kosztowny problem, a to już nie ma nic wspólnego z wielkanocną tradycją.

na podstawie: Straż Miejska w Grudziądzu.